sobota-ogólnie lubie ten dzień,ale dzisiaj wyjątkowo psuje mi nastrój/humor. Znalazłam chwilunie czasu,aby tutaj coś napisać. Do głowy przyszedł mi tylko jeden pomysł. W taką pogodę zawsze siedzę w pokoju,piję herbatę malinową (z dużą ilością miodu!),uczę się i.. zapalam wszystkie możliwe świeczki. Mam do nich wielką słabość. Dodatkowo poprawiają mi humor,łatwiej mi się przy nich uczy. Niby banalne,ale jednak mi pomagają. Rzeczami dla których lubię zimę (chociaż i tak dzielnie odliczam do wakacji ) są święta,możliwość jazdy na sankach (mojego brata oczywiście,no dobra.. też czasem ulegam ;)) oraz świeczki/światełka. Oczywiście świeczki dla niektórych są 'całoroczne',ale ja nie wyobrażam sobie palić ich w lato. Zima się niedługo skończy,w sumie to lepiej,wiosna zawsze działa na mnie motywująco. Wraz z końcem zimy nastąpi koniec świeczek (wybaczcie,że ciągle mówię świeczki świeczki świeczki,ale nie umiem znaleźć odpowiednika haha). Poniżej wstawię zdjęcia jak to u mnie naprawdę wygląda,tymczasem uciekam uczyć się o jakże ciekawej biologii,miłego weekendu ;)
J.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz